szalone-wesele-w-Hotelu-Via-Baltica-na-Podlasiu-Czysta-Forma-fotograf-slubny-Warszawa-bane

SZALONE WESELE W HOTELU
VIA BALTICA NA PODLASIU

Karolina i Piotrek nawiązali z nami współpracę już w 2020 roku. Wtedy wykonaliśmy im sesję narzeczeńską, którą możecie obejrzeć TUTAJ. Początkowo ich ślub i przyjęcie planowane było na początek roku 2021, jednak ze względu na pandemiczne obostrzenia termin musiał zostać zmieniony. Po kilku próbach znalezienia odpowiedniej daty finalnie padło na 4. lipca - dzień urodzin Pana Młodego. Nasza para zaplanowała ślub w starym kościele w okolicach domu rodzinnego Karoliny oraz wesele w Hotelu Via Baltica na Podlasiu.

 

Ten dzień zaczął się dość spokojnie. Po przyjeździe na miejsce przygotowań przywitała nas zabiegana Karolina oraz jej przesłodki piesek Pimpek. W międzyczasie w domu zjawił się cały orszak druhen naszej Panny Młodej i od razu zrobiło się bardzo gwarno i wesoło. Był czas na toasty, ploteczki i szybkie przekąski. Po sfotografowaniu przygotowań ślubnych Karoliny czekaliśmy na przyjazd Piotrka, który pędził do nas aż z Białegostoku. Gdy dotarł byliśmy świadkami bardzo wzruszającego first look’a, a następnie błogosławieństwa. Później wyskoczyliśmy do ogrodu na mini sesję z najbliższą rodziną oraz przyjaciółmi naszej pary.

 

Kościół, w którym odbyła się ceremonia ma bardzo długą historię. Powstał w latach 1537 – 1547. Akurat w tym czasie, gdy Karolina i Piotrek brali ślub w środku trwały prace renowacyjne. Przez to ołtarz oraz jedna ze ścian były zasłonięte rusztowaniami i folią. Jednak naszej parze zupełnie to nie przeszkadzało. Zależało im na ceremonii akurat w tym kościele, ponieważ to tam rodzice Karoliny wzięli ślub. Mimo nie do końca fotogenicznego wnętrza, ceremonia była piękna i bardzo wzruszająca.

 

Po wyjściu z kościoła popędziliśmy na salę. Tam Państwo Młodzi przyjęli życzenia od swoich gości, a następnie wszyscy zasiedli do uroczystego obiadu. Gdy weselnicy kończyli swoje dania i zajęci byli rozmową, nam udało się "porwać" Karolinę i Piotrka na szybką mini-sesję plenerową w wypasionym amerykańskim aucie, którym przyjechali do ślubu. Po toaście przyszedł czas na pierwszy taniec naszej pary. Karolina i Piotrek zaprezentowali przepiękny układ w otoczeniu ciężkiego dymu, który wypełnił cały parkiet. Pozostała część wesela była bardzo rozrywkowa, a parkiet wręcz płonął. DJ Wojciech Grodzki ze swoją wyjątkową charyzmą potrafił przekonać do tańca dosłownie każdego. W pewnym momencie aż sami stwierdziliśmy, że trochę żałujemy, że jesteśmy w pracy, bo bardzo chętnie byśmy poszaleli na parkiecie ;) Bez wątpienia możemy powiedzieć, że było to jedno z najbardziej szalonych i rozrywkowych wesel, na których pracowaliśmy.